"Dobry nauczyciel nie nakazuje ci wejść do świątyni swojej wiedzy,
a raczej prowadzi Cię na na próg twojego własnego umysłu"
Kahlil Gibran
Slider

PRACA W DUECIE CZYLI TERAPIA NA CZTERY ŁAPY I OGON

„…Spójrz psu w oczy, a nie będziesz mieć wątpliwości, że on patrzy w oczy tobie. Psy odwzajemniają spojrzenie. Jest to coś więcej niż skierowanie oczu w naszą stronę – patrzą na nas w taki sam sposób jak my patrzymy na nie. Psie spojrzenie na naszą twarz jest znaczące, gdyż sugeruje stan umysłu. Sugeruje skupienie. Pies koncentruje na nas uwagę i prawdopodobnie wie, że my skupiamy uwagę na nim”….

Alexandra Horowitz

Kiedy w moim gabinecie zagościł pies wszystko się zmieniło… Zanim otworzą się drzwi czekające dzieci dopytują rodziców: „Czy dziś też będzie piesek?” Jedna grupa moich małych pacjentów, podekscytowana widokiem psa, biegła do niego chcąc pogłaskać, przytulić, pobawić się z nim. Drugą grupą były te dzieci, które bały się zwierzęcia. Czasami sam jego widok był dla nich frustrujący. Musiałam swoją ukochaną, spokojną suszkę wyprowadzać lub tak przeorganizowywać miejsce pracy aby było jak najdalej od legowiska.

Z czasem jednak wszystko się zmieniło. Dzieci nabyły odpowiednich zachowań i sposobów nawiązywania relacji z psem. Te, które się nie bały zwierząt zrozumiały, że pies to nie zabawka, że można go pogłaskać i pobawić się z nim ale na określonych zasadach i za zgodą właściciela. Ważne było też to, żeby dzieci zrozumiały i dowiedziały się, że każde zwierzę preferuje jakiś rodzaj kontaktów. Sprawia im on przyjemność, a inne mogą być dla niego dyskomfortem. Natomiast dzieci, które miały opory, czuły lęk w kontaktach ze zwierzęciem, nabywały powoli świadomości, że ta czarna kuleczka leżąca pod oknem nie stanowi żadnego zagrożenia. Czasem ziewnie, czasem odwróci się na drugi boczek, przeciągnie, ale w ogóle nie zwraca uwagi na to co się dzieje w gabinecie, dopóki nie dostanie konkretnego sygnału – nie podejdzie do nas. Zwykle te maluchy z czasem przełamywały opory, czuły się coraz bardziej swobodne w obecności psa, aż w pewnym momencie decydowały się na zbliżenie do niego i pogłaskanie. Podczas eliminowania tego typu lęków i tworzenia prawidłowych relacji między człowiekiem, a psem bardzo ważne jest aby to nie obiekt lęku zbliżał się do przerażonej osoby,

ale aby to ona zmniejszała dystans między sobą, a psem.

Już sama obecność zwierzęcia może mieć znaczące działanie wychowawcze i terapeutyczne. Jaką więc ogromną rolę w terapii i nauce, może mieć udział aktywnego psa, współpracującego z terapeutą w trakcie zajęć. Sukces dydaktyczny i terapeutyczny odnosimy wówczas gdy zajęcia są atrakcyjne, gdy udaję się odnaleźć wspólne pole uwagi. A cóż bardziej może uatrakcyjnić zajęcia niż współpracujący z nami piesek?

W pracy z moim przyjacielem skupiamy się na dwóch obszarach- sensorycznym i edukacyjnym. Z doświadczenia jednak wiem, że one się znacznie zazębiają. Nie da się nie nabywać umiejętności ze sfery poznawczej, percepcyjnej, komunikacyjnej czy motorycznej skupiając się tylko na wrażeniach sensorycznych i odwrotnie- zapraszając psa do pomocy podczas realizacji konkretnych treści edukacyjnych, nie można wyeliminować doznań sensorycznych.

Dogoterapia, bo o takiej metodzie mówię, opiera się na włączeniu do terapii specjalnie wyszkolonego i posiadającego odpowiednie predyspozycje psa wraz ze swoim przewodnikiem. Warto jednak zaznaczyć, że w dogoterapii jak to niektórzy błędnie sądzą, pies nie jest narzędziem wykorzystywanym podczas zajęć ale partnerem człowieka w osiąganiu konkretnych celów edukacyjno- terapeutycznych. Dlatego między nimi musi być odpowiednia więź- zwykle rozumieją się bez słów.

Pies jest zwierzęciem empatycznym. Utożsamia się z emocjami człowieka. Doskonale rozumie nasze potrzeby, kocha nas bezwarunkowo, przewiduje nasze zachowania i wpływa na negatywne emocje których doświadczamy. Ludziom często też się wydaje, że potrafią zrozumieć i przewidzieć zachowanie psa. Niestety jednak dokonują tego z punktu widzenia człowieka. Dochodzi więc wówczas do pewnego rodzaju antropomorfizacji, czyli odczytywania psiego zachowania przez pryzmat człowieka i nadawanie mu cech ludzkich. Nasze projekcje w odniesieniu do tego co myśli czy czuje pies są jednak często nietrafne. Pies ma wewnętrzny umwelt- inne widzenie świata i relacji z człowiekiem jest z jego perspektywy. To raczej bardziej pies potrafi przewidzieć ludzkie zachowania i odczytywać emocje dzięki zmianom somatycznych zachodzącym w naszym organizmie i to często z dużym wyprzedzeniem. Potrafi przewidzieć rozwijającą się u nas chorobę, a nawet ją zlokalizować. Gdyby te umiejętności odczytywać w aspekcie psychologicznym, a nie traktować zachowania psa jako instynkt czy umiejętność generalizowania rytuałów występujących w postawach ludzi, to zwierzęta nad nami górują. Ludziom jest trudno patrzeć na psa przez pryzmat jego potrzeb, zamiarów, zainteresowań, analizowania sytuacji. Nie jest to jednak niemożliwe i moglibyśmy nauczyć się tego ale musielibyśmy być tak skupieni na naszym psie jak on na nas. A to jest chyba najtrudniejsze. Dlatego musimy przeorganizować nasze myślenie i nauczyć się „czytać psa”. Zwierzęta dają nam szereg informacji- swoją postawą i zachowaniem. Mają bardzo rozbudowany wachlarz sygnałów uspokajających i grożących, poprzez które komunikują się z otoczeniem. Są zwierzętami stadnymi i potrzebują człowieka, tak jak i człowiek będąc istotą społeczną (za Elliotem Aronsonem), potrzebuje wokół siebie innych ludzi ale i nie tylko- potrzebuje zwierząt nie mając świadomości, jak znacząca jest ta relacja dla niego.

Człowiek i pies żyją w symbiozie, w pewnym sensie są od siebie uzależnieni. Jak silne te zależności mogą być to wiedzą tylko ci, którzy takich relacji doświadczyli.

U mnie w domu zawsze były zwierzęta. Różne, ale nigdy nie zabrakło psa. Były małe i duże. Pieski i suczki. Złośliwe i bardzo wesołe. Spokojne i ruchliwe. I oczywiście wszystkie moje, zawsze wyrozumiałe i cierpliwe. Można się było z nimi pobawić, wyjść na długi spacer, przytulić do sierści gdy było smutno, powierzyć największy sekret i mieć pewność, że nigdy go nie zdradzą. One zawsze słuchały, zawsze miały czas, nigdy nie krytykowały, nie oceniały. Czy można mieć większego przyjaciela? Dlaczego więc nie podzielić się tą swoją radością z innymi? Dlaczego nie zaprosić swojego przyjaciela aby podzielić się tym czego my doświadczamy dzięki wzajemnym kontaktom. Tak też się stało kiedy trafiły do mnie dwie suczki labradorki- Hope i Honda. Śliczne, czarne, wesołe i bardzo, bardzo mądre.

Przeszłyśmy odpowiednie przeszkolenie. Pieski przeszły testy kwalifikacji, zdały niezbędne egzaminy i rozpoczęłyśmy wspólną pracę. Moje labradorki pracują z dziećmi i młodzieżą z niepełnosprawnością intelektualną i ruchową oraz z osobami z kynofobią. Zajęcia mają charakter indywidualny lub grupowy w zależności od sytuacji. Scenariusz każdego z zajęć stosowany jest do celów lekcji i treści jakie chcemy przekazać. Bazuję więc na swojej kreatywności i umiejętnościach moich psiaków. Dzięki temu, że znają mnóstwo sztuczek zajęcia są bardzo atrakcyjne. Dzieci chętnie włączają się do pracy, zwiększają się ich kompetencje komunikacyjne, koncentracja i skupienie uwagi. Są bardziej zdyscyplinowane i wykazują większą kreatywność podczas zajęć. Najważniejsze jest jednak to, że dzieci bardzo czekają na zajęcia w których uczestniczy pies. W zależności od sytuacji i grupy z którą pracuję, nasze działania mają charakter: – zajęć z udziałem zwierząt (AAA), – edukacji z udziałem zwierząt (AAE), – terapii z udziałem zwierząt (AAT), – interwencji z udziałem zwierząt (AAI).

Wspólnie z Hondą i Hope realizujemy dwa projekty: 1. Pies w szkole- czyli nauka na cztery łapy i ogon. 2. Last Hope.

Pierwszy projekt polega na włączeniu piesków do społeczności szkolnej. Nikogo nie dziwi, że zwierzęta przychodzą ze mną do szkoły, chodzą po korytarzach, mają swoje miejsce w sali lekcyjnej w postaci klatki kennelowej, gdzie mogą szukać wyciszenia po zabawach z uczniami. Dzięki temu dzieci nauczyły się odpowiednio traktować zwierzęta i nabyły świadomości jak należy dbać o ich dobrostan.

Druga forma mojej działalności polega na odwiedzaniu w domu osób z ciężkimi chorobami neurologicznymi, leżącymi pod respiratorami, z ciężkimi padaczkami lekoopornymi. Oni często nie mają możliwości opuszczenia własnego domu. Namiastka świata przechodzi wówczas do osób, które nie mają mogą wyjść do tego świata. Bliski kontakt z pieskiem, który położy się obok, poliże po policzku, wsunie łebek pod rękę, kiedy zacznie przekazywać swoje ciepło, energię i spokój ma niesamowite znaczenie. Te relacje są nie do opisania. Obserwujemy wówczas niesamowite zjawiska.

Często nieprzytomne dziecko zaczyna reagować. Pojawiają się odruchy neurologiczne, mimoruchy palców, drżenie powiek ale także somatyzne- zmiana saturacji , ciśnienia, temperatury, tętna.

Choroba i niepełnosprawność sieje ogromne spustoszenie w człowieku ale także w jego otoczeniu i życiu rodzinnym. Prowadzone przez lata badania nad dobroczynnym wpływem zwierząt na ludzi wykazały, że takie kontakty rozwijają u dziecka zdolność empatii, komunikację, wrażliwość, poprawiają samoocenę, stymulują procesy uczenia się, pozwalają na zaakceptowanie swoich ograniczeń. Mogą zmniejszać symptomy nadpobudliwości, zachować opozycyjnych, stany izolacji społecznej ale także ograniczają stany depresji, zwiększają poczucie bezpieczeństwa, obniżają osamotnienie.

Często nie zdajemy sobie sprawy z tego, że to co takie zwyczajne, naturalne, bliskie, codzienne – może tak wiele……………….

„(…) Towarzyszą nam zawsze i wszędzie, pomagając w codziennym trudzie, dając nam czystą radość, bez nich człowiek czułby się źle na tym świecie, bo ileż radości daje tak piękna i rozumna istota jak pies.” Ks. Jan Twardowski,

 

Dodaj komentarz

Zamknij